Poziomy Tegmarka
Czteropiętrowa taksonomia multiwersów Maxa Tegmarka: powtarzająca się przestrzeń, bąble inflacyjne, gałęzie kwantowe i cała matematyka. Spór o piętro drugie.
Lukasz Szramuk ·
Poziomy Tegmarka to czterostopniowa taksonomia multiwersów Maxa Tegmarka, przedstawiona w artykule dla Scientific American z 2003 roku i rozwinięta w jego książce z 2014. Jej wartość nie polega na tym, że broni równoległych wszechświatów; polega na tym, że rozdziela cztery zupełnie różne twierdzenia, które potoczna rozmowa zlewa w jedno. Zapytaj, o który poziom chodzi, a spór zwykle rozwiązuje się sam, bo dowody, zarzuty i stawka są inne na każdym piętrze.
Poziom I to po prostu przestrzeń większa niż nasz horyzont: te same prawa, te same stałe, inne warunki początkowe — a jeśli jest nieskończona, każdy układ materii powtarza się, łącznie z tym. Odległość do najbliższej dokładnej kopii ciebie da się zapisać wyłącznie jako wieżę potęg. Poziom II to wieczna inflacja: bąble kończące inflację w różnych momentach, o różnych stałych niskoenergetycznych, różnym składzie cząstek, być może różnej liczbie dużych wymiarów przestrzennych. To piętro, na którym toczy się spór o dostrajanie, a krajobraz próżni teorii strun jest jego zwykłym silnikiem. Poziom III to wiele światów Everetta — rozgałęzianie kwantowe; własny argument Tegmarka głosi, że nie dodaje ono możliwości ponad Poziom II, tylko inaczej je rozdziela. Poziom IV to hipoteza matematycznego wszechświata: każda niesprzeczna struktura matematyczna istnieje fizycznie, a nasza nie ma wśród nich szczególnej rangi.
Poziomy stopniują się też płynnie od głównego nurtu po radykalizm i to druga rzecz, dzięki której taksonomia zarabia na siebie. Poziom I wynika z inflacji i płaskiego wszechświata, i jest bliski bezsporności. Poziom II jest konsekwencją modeli, które wielu kosmologów już przyjmuje — co czyni go interesującym i co niepokoi jego krytyków. Poziom III to interpretacja, a nie dodatkowy postulat. Poziom IV to filozofia z równaniami, a jego problemy są poważne: nie ma przyjętej miary na strukturach matematycznych, więc niczego nie przewiduje, a George Ellis i Joe Silk dowodzili na łamach Nature, że rozumowanie tego kształtu podkopuje wymóg testowalności fizyki.
Na tej stronie Cmentarzysko jest ręcznie zbudowanym Poziomem II: zbiorem, w którym stałe się zmieniają, większość elementów rodzi się martwa, a czyta się wyłącznie o tych, które zaszły dość daleko, by warto było o nich czytać. To ostatnie zdanie to zasada antropiczna pracująca na bardzo małej próbce.