Wszystkie eseje

Argument Zagłady

Załóż, że jesteś zwykłym człowiekiem, urodzonym w nieszczególnym momencie. Odrobina prawdopodobieństwa nakłada wtedy niepokojące granice na to, ile zostało naszemu gatunkowi.

2 min czytania

Jesteś, z grubsza, 117-miliardowym człowiekiem, jaki się urodził. Argument Zagłady stawia rozbrajające pytanie: jeśli jesteś typowym człowiekiem — bez uprzywilejowanego miejsca w historii gatunku — to co twoje miejsce w kolejce mówi o tym, ilu ludzi w ogóle kiedykolwiek będzie?

W 1969 roku fizyk J. Richard Gott stanął pod murem berlińskim i uznał, że bez szczególnej wiedzy równie prawdopodobne jest, iż ogląda go w dowolnym momencie jego istnienia. Mur miał więc zapewne przed sobą między jedną trzecią a trzykrotność swojego dotychczasowego wieku. Miał rację. Skieruj ten sam ruch na ludzkość — potraktuj siebie jako losową próbkę spośród wszystkich, którzy kiedykolwiek będą żyć — a twój numer urodzenia staje się prognozą.

Niepokojąca arytmetyka

Jeśli jesteś losowym losowaniem z całego biegu gatunku, to raczej nie tkwisz w jego pierwszym cienkim skrawku. To ogranicza całość: z 95% pewnością ludzi, którzy dopiero nadejdą, jest nie więcej niż około 39 razy tylu, co dotychczasowych. Wstaw dzisiejsze tempo urodzeń, a przyszłość kurczy się alarmująco — wersja ważona populacją daje równe szanse na koniec w ciągu mniej więcej tysiąca lat, a nie wygodnych milionów, które lubimy zakładać.

Carter, Leslie i związek z zasadą antropiczną

Brandon Carter — twórca terminu „zasada antropiczna” — podniósł ten argument w latach 80., a filozof John Leslie rozwinął go w książkę. W istocie to samopróbkowanie zastosowane do czasu: ta sama logika, która mówi, że powinieneś spodziewać się typowego miejsca, każe spodziewać się i typowej chwili. To antropiczny ruch „nie jesteś wyjątkowy”, wymierzony prosto w zegar.

Dlaczego może być błędny

Drogi ucieczki są poważne. Założenie o samowskazaniu (Self-Indication Assumption) zauważa, że przyszłość pełna bilionów ludzi już na starcie czyni twoje istnienie bardziej prawdopodobnym — co może dokładnie znieść ponury wniosek. Problem klasy odniesienia pyta, kto liczy się jako „ty”: Homo sapiens czy dowolny obserwator? Odpowiedź przesuwa liczby. A próbka jednoelementowa, rozumująca o własnym położeniu, to właśnie miejsce, w którym prawdopodobieństwo staje się zdradliwe.

Nikt nie jest zgodny, czy to autentyczne ostrzeżenie, subtelny błąd, czy lekcja o granicach samolokalizującego prawdopodobieństwa. Właśnie to czyni go wartym namysłu — i jest lustrzanym odbiciem szans na to, że w ogóle istniejesz: dwa sposoby wymierzenia tego samego niewinnego założenia w twoje własne nieprawdopodobne miejsce w czasie.

Zasada antropiczna mówi: nie zakładaj, że jesteś wyjątkowy. Argument Zagłady bierze to na poważnie — i wręcza nam termin.
Uruchom Argument Zagłady samodzielnie →