Równanie Drake'a
Łańcuch czynników Franka Drake'a do liczenia cywilizacji: połowa jest już zmierzona, połowa to terra incognita — wynik waha się od jednej do milionów.
Lukasz Szramuk ·
Równanie Drake'a szacuje liczbę zdolnych do komunikacji cywilizacji w Drodze Mlecznej jako iloczyn siedmiu czynników: tempa powstawania gwiazd, ułamka gwiazd z planetami, liczby planet nadających się do zamieszkania na układ, ułamka tych, na których pojawia się życie, ułamka, na których ewoluuje inteligencja, ułamka, który rozwija wykrywalną technologię, oraz tego, jak długo taka cywilizacja pozostaje wykrywalna. Frank Drake zapisał je na tablicy w 1961 roku przed niewielkim spotkaniem w Green Bank i mówił potem, że nigdy nie miało być rachunkiem — było programem, sposobem uporządkowania tego, czego jedenaścioro ludzi w tamtej sali nie wiedziało.
Sześćdziesiąt parę lat później lewa strona łańcucha jest zmierzona. Gwiazdy powstają w galaktyce w tempie paru mas Słońca rocznie. Kepler rozstrzygnął ułamek planet: praktycznie każda gwiazda ma planety, a jakaś piąta część gwiazd podobnych do Słońca ma świat wielkości mniej więcej Ziemi gdzieś w strefie zamieszkiwalnej. Prawa strona nie drgnęła. Ułamek, na którym powstaje życie, ułamek, który staje się inteligentny, ułamek, który nadaje, i długość życia L są niepewne co do wielu rzędów wielkości — a L jest w dodatku pytaniem o socjologię i samozagładę, do którego żaden teleskop nie sięga.
Ta asymetria sprawia, że wynikiem równania nie jest liczba, tylko nastrój. Pomnóż pogodne zgadywania, a galaktyka szumi; pomnóż ostrożne, a jesteśmy w niej sami. Anders Sandberg, Eric Drexler i Toby Ord postawili sprawę ściśle w 2018 roku: jeśli przepuścić przez łańcuch uczciwe rozkłady prawdopodobieństwa, zamiast mnożyć pojedyncze wartości, wynikiem nie jest „kilka tysięcy cywilizacji”, tylko rozkład rozciągnięty na dziesiątki rzędów wielkości, ze sporą częścią masy prawdopodobieństwa na tym, że jesteśmy jedyni w obserwowalnym wszechświecie. W tym odczytaniu paradoks Fermiego nie jest paradoksem — jest tym, czego należy oczekiwać przy tak szerokich niepewnościach.
Na tej stronie równanie jest płytkim końcem tego samego rozumowania, które tuner prowadzi na głębokości kosmicznej. Drake pyta, ile planet w jednej galaktyce ma kogoś na sobie. Suwaki zadają pytanie wcześniejsze: ile wszechświatów w ogóle ma planetę.