Wszystkie eseje
🎲

Szanse na ciebie

Nieprawdopodobieństwo twojego istnienia, spiętrzone od Wielkiego Wybuchu po konkretny plemnik i komórkę jajową, które stały się tobą.

1 min czytania

Zacznij od wszechświata, który w ogóle dopuszcza życie, a potem zawężaj: stabilna galaktyka, planeta zdatna do zamieszkania, życie zapalone raz na cztery miliardy lat i nieprzerwany łańcuch przodków — każdy przeżywający dość długo, by się rozmnożyć, bez jednego pęknięcia.

Potem przychodzą loterie w ludzkiej skali. Twoi rodzice, spośród wszystkich żyjących, w ogóle się spotykający. A dalej loteria jednego plemnika i jednej komórki jajowej — ty, a nie żadne z milionów rodzeństwa, które mogło zająć twoje miejsce.

Jeden na dziesięć do której?

Lekarz Ali Binazir pomnożył kiedyś te szanse i doszedł do czegoś w rodzaju 1 na 10^2 685 000 — liczby z większą liczbą zer, niż jest atomów w obserwowalnym wszechświecie. To nie jest poważne obliczenie i wcale nie udaje, że jest.

Dokładna liczba to teatr. Tym, co przetrwa teatr, jest zawrót głowy: każdy przodek, każdy zbieg okoliczności, każde wymieranie, przez które prześlizgnęła się twoja linia — wszystko musiało wypaść dokładnie tak, jak wypadło. Zmień jedno, a ktoś inny to czyta.

Jesteś zwycięskim losem w loterii tak wielkiej, że nagroda musiała wymyślić słowo „nieprawdopodobne”.
Oblicz własne szanse →