Czy wszechświat jest dostrojony?
Garstka liczb mogła być niemal dowolna. Trafiły w wąski pas, który dopuszcza atomy, gwiazdy i chemię.
1 min czytania
Dostrojenie to teza, że kilka fundamentalnych stałych mieści się w zaskakująco wąskich przedziałach, a niewielkie zmiany zostawiłyby wszechświat bez gwiazd, bez chemii i bez obserwatorów.
Weźmy stałą kosmologiczną — energię pustej przestrzeni. Znacznie większa, a wszechświat rozleciałby się, zanim powstałyby galaktyki. Znacznie bardziej ujemna, a zapadłby się w mgnieniu oka. Okno dopuszczające strukturę jest, według niektórych szacunków, zdumiewająco cienkie.
Grawitacja, silne oddziaływanie jądrowe, stosunek mas cząstek, grudkowatość wczesnego kosmosu — każda z tych wielkości ma podobną historię. Martin Rees zebrał sześć z nich w książce „Sześć liczb”, i to właśnie one są pokrętłami w naszym Tunerze wszechświata.
Jak bardzo powinno nas to dziwić?
Nie wszyscy zgadzają się, że dostrojenie jest niezwykłe. Może stałe nie mają swobody zmian. Może życie mogłoby przyjąć formy, których nie wyobrażamy sobie, w wszechświatach zbyt pochopnie odrzuconych. Może nasze intuicje probabilistyczne po prostu zawodzą przy próbie o liczności jeden.
Mimo to pogląd głównego nurtu jest taki, że przynajmniej część tych zbiegów okoliczności jest realna i domaga się wyjaśnienia — nawet jeśli ostatecznie okaże się, że żadne wyjaśnienie nie jest potrzebne.
Zmień kilka liczb o kilka procent, a kosmos staje się jałową mgłą. Czemu nie są o kilka procent obok?